środa, 25 września 2013

Rozdział Trzeci.

Byli to Max i Ryan. Po co tutaj przyszli?!
-Co chcecie?- zapytałam.
-Chcieliśmy wiedzieć czy wszystko z wami okey.....
-Wpuścisz nas?- przerwał Max.
-Nie.- powiedziałam krótko.
-Dlaczego?- Spytał Ryan
-Chcę zostać sama, Holly śpi. Idźcie do szkoły i nic nikomu nie mówcie okey?- powiedziałam.
-Nie idziemy do szkoły, no proszę, możemy wejść? Wypadałoby wszystko wyjaśnić.- odparł Max.
-O jezu..... dobra chodźcie.
Wpuściłam ich do środka. Nie wiadomo czy te debile nie powiedzieli każdemu w szkole co się stało przed wczoraj. Holly już się obudziła, przez nich -,-
-Co wy tu robicie?- spytała Holls,
-Następna z durnymi pytaniami...- zaczął narzekać Ryan.
-Wyluzuj.- poprawił go Max.
Jezus.. ale Max się patrzy na Holly. Ona tylko ziewnęła, wzięła jakieś ciuchy i poszła do naszej malutkiej łazienki tymczasowej.
- Macie zamiar tutaj mieszkać ? ;o - zdziwił się Ryan.
- Dlaczego nie ? - zapytałam chłodno.
- To nie są odpowiednie warun.. - przerwałam mu.
- Zachowujesz się jak moja stara -.- - westchnęłam i chwyciłam paczkę żelek.
- Nie stara, tylko mama. - poprawił ją Max.
- Jezuu ! - z łazienki wyszła Holly.
Teraz czas na mnie, weszłam do łazienki, szybko się umyłam i ubrałam to co miałam wcześniej :D wyszłam z kibla i usiadłam obok rudej <33 Gadałyśmy z chłopakami i w ogóle.. było tak luźno.
Oni są całkiem spoko.
- Teraz was zabieramy do Maka :D - uśmiechnął się Ryan do mnie.
- Ok.. - westchnęła Holly i wstała.
Ruszyliśmy wszyscy gdzieś tam daleko, potem mnie nogi bolały. ;/ Usiadłam na miejscu, Holly to samo a chłopacy poszli nam kupić i sobie jakieś żarełko. Przyszli po chwili. Ryan mi kupił hamburgera, coca - cole, frytki i jakieś tam ciasto ;d a Holly dostała shake'a, cheeseburgera i ciacho :) nie lubi zwykłych hamburgerów.. ale skąd to wiedział Max ? :D Oni wzięli sobie po happymeal'u XD czy coś takiego :D
- Ej, zobacz ! *-* - pisnął Max na cały głos pokazując figurkę Nemo. - Boże, będzie się nazywała Harley ! ;d
- Really ? - mruknęłam i jebłam se facepalm'a ;d
Zaczęliśmy się śmiać. Wróciliśmy do hotelu, potem oni sobie poszli a my zostałyśmy same.
- Jutro idziemy po rzeczy, nie ? - westchnęła Holly.
- Musimy ;/ - powiedziałam. - Nie mamy ciuchów, kasy już.. też właśnie ! Moja złota karta. - przypomniał mi się prezent od babci.
- Boję się. - Holly nagle wzdrygnęła.
Umm, no tak.. Matt jest nieprzewidywalny. Mam nadzieję, że załatwimy to jak ich nie będzie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz