Oczami Giselle.
Naszą rozmowę przerwał podchodzący Ryan.
-Giselle, możemy pogadać?- zapytał.
-Możemy.- powiedziałam.
Wstałam z miejsca i uśmiechnęłam się od Holly wskazując aby poszła do Max'a. Po chwili byliśmy ze Zgredem na ławce.
-Więc o czym chciałeś pogadać?- zapytałam.
-O tym....- pokazał na siniaki i zadrapania.
Mimowolnie w mich oczach stanęły łzy, które po chwili spłynęły po policzkach. Poczułam jak Ryan mnie przytula. Nie chcę żeby mnie widział w takim stanie. Odsunęłam się od niego i wytarłam łzy.
-Nie płacz, nie lubię kiedy płaczesz. Możesz odpowiedzieć mi na jedno pytanie?- spytał.
-Na jakie?
-Zrobił ci to Olivier?.
Zacisnęłam oczy i kiwnęłam głową.
-Zabiję skurwiela. -Ryan zacisnął pięści.
Dotarło do mnie co głupiego zrobiłam. Mogłam mu nie mówić.
-Ryan nieważne kto mi to zrobił, nie idź do niego. Nie warto. -powiedziałam.
-Ale on cię pobił.... Giss obiecaj, że więcej nie będziesz się z nim spotykała.
-Obiecuję...- powiedziałam.
Przytuliłam się do chłopaka i wróciliśmy do reszty. Holly jakby rozpromieniała, chyba rzeczywiście rozmawiała z Max'em. Tak spędziliśmy resztę popołudnia, dzięki tym chłopakom i Holly uśmiech na twarzy pojawiał mi się coraz częściej..... Nie mówiąc o Olivie'rze. Holly całkowicie zapomniała o tym, że Matt ją zgwałcił. Chociaż na chwile była teraz luźna. Zdziwiłam się reakcją Ryan'a.. tzn. dobrze zareagował, ale wydawało mi się, że się o mnie martwi. Do tego ta obietnica... przecież ja go w ogóle nie znam ! Nie powinnam mu ufać..
Oczami Holly.
Giss poszła z Ryan'em i w tym samym czasie Max do mnie podjechał na bmx'ie.
- Niezbyt ładnie to wygląda :) - uśmiechnął się wskazując na moje blizny.
- Okropnie :) - uśmiechnęłam się delikatnie. - Długo jeździsz na bmx'ie ?
- 6-7 lat :) - zaśmiał się. - Może pójdziemy jutro gdzieś razem ?
- Możemy :) O której i gdzie ?
- Bądź tutaj o 17, ok ? :D
Zaczął się suszyć zęby.
- Dobrze. :) - zaśmiałam się a on pojechał robić triki.
Wróciła do mnie Giselle. Zauważyła mój dobry humor.
- Max mnie jutro zabiera gdzieś :D - uśmiechnęłam się szeroko.
- Ooo, i będzie ruchanko ? XD
- Nie idiotko XD - zaczęłyśmy się śmiać.
Przyjechał jakiś nowy chłopak i miał siatkę śliwek :)
- Chcecie panienki ? :D - podjechał do nas.
- Nie, dziękuje. - odpowiedziałyśmy równo co spowodowało napad śmiechu.
Zaczął jeść sam.. miał kilogram śliwek czaicie ? Jadł sam XD
- Od dzisiaj mówimy na ciebie Śliwa :p - Giss pokazała mu język a on się zaczerwienił.
- No co no :D lubię śliwki XD
Ten dzień szybko się skończył. Kiedy brałam prysznic myślałam o nim.. o jutrzejszym spotkaniu z nim..
Tylko dlaczego zawracam sobie nim głowę ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz