czwartek, 26 września 2013

Rozdział Czwarty.

Oczami Holly.
Otworzyłam oczy.. dziś zacznie się koszmar. Poszłam do łazienki, przeczesałam włosy i spięłam je w wysokiego koka. Założyłam kolejny raz to samo ;/ Już mam tego dosyć, szczerze mówiąc. Giselle już stała obok drzwi uszykowana. Uśmiechnęła się do mnie. Wyszłyśmy z domu, od razu wskoczyłyśmy na deski i pojechałyśmy do naszego starego mieszkania. Bardzo się bałam... za bardzo.
Otworzyłam delikatnie drzwi i weszłam pierwsza. Usłyszałam śmiechy, ich śmiechy. Na korytarzu pojawił się Olivier.
- O, zobacz, nasze misie wróciły. - zaśmiał się, był pod wpływem alkoholu.
Za nim pojawił się rozwścieczony Matt i od razu pociągnął mnie za nadgarstek. 
- Masz mi być posłuszna ! Teraz spotka cię kara ! - chwycił mnie za włosy i szarpnął do pokoju.
- Zost.. ! - usłyszałam krzyk Giss.
Olivier zamknął ją w łazience i sam poszedł do salonu oglądać telewizję. Matt zaczął mnie rozbierać, szarpałam się z nim. 
- Puść.. - syknęłam, ale zdążył dorwać się do moich majtek.
Poddałam się, jest ode mnie silniejszy.. Zgwałcił mnie, straciłam w okrutny sposób dziewictwo.. nigdy jeszcze tego nie robiłam.
Ból przeszywał mnie całą. Matt gwałcił mnie i bił. Bolało.. bardzo. Słyszałam walenie w drzwi, krzyki, płacz Giss. Matt ubrał mnie i wcisnął do łazienki.
- Szmata. - warknął i zakluczył drzwi.
Wybuchłam głośnym płaczem widząc swoje odbicie. Podbite oko, poszarpana bluzka.. Giselle sama nie wyglądała lepiej. Olivier ją pobił. Miała ręce posiniaczone, szczególnie przy nadgarstkach. Było mi zimno, byłam głodna, chciało mi się pić.. Zacisnęłam powieki, przytuliłam się do Giselle tak jak ona do mnie i zasnęłam. Zasnęłam z obawą na kolejny dzień.
Następnego dnia.
Olivier i Matt chyba poszli bo słyszałam jak drzwi się zamykają. W tym czasie postanowiłam przeszukać szafki, może znajdę nożyczki. I znalazłam, tyle Bóg mi dał. Giselle otworzyła drzwi, od razu zaczęłyśmy się szybko pakować, wszystko, nawet ich laptopy. Przydadzą się. Z rana obejrzałam swoje ciało, Giss tak samo. Mamy bardzo dużo siniaków. I chyba z 300 nieodebranych połączeń od Ryan'a i Max'a. Uciekłyśmy z tamtego miejsca do naszego mieszkania w hotelu. Mamy pieniądze, wszystko, teraz możemy wziąć jakieś lepsze mieszkanko gdzie będą porządne dwie sypialnie, łazienka, kuchnia z jadalnią i salon. Właściciel hotelu był na tyle miły, że dał nam to mieszkanko za połowę niższą cenę. :) Miły człowiek, bardzo zabawny. Rozpakowałyśmy wszystko, deskorolki wylądowały w salonie. Do szkoły nie poszłyśmy.. nie w takim stanie, ale na miasto możemy dzisiaj pójść :) trzeba zrobić zakupy. Ubrałam się w coś a Giselle była też gotowa :) Wyszłyśmy z domu i do skateparku. Nie spodziewałyśmy się, że będą tam wszyscy bmx'arze. 
- Może jednak wrócimy ? - odezwałam się do przyjaciółki.
- Giselle ? Holly ? - zauważył nas niestety Rudy..
Yhm. Weszłyśmy po schodach do nich.
- Co wam się stało ?! - zapytał Ryan.
- Zleciałyśmy ze schodów. - mruknęłam i pojechałam do murku. 
Usiadłam na nim a do mnie dołączyła Giss. Chwyciłyśmy się za ręce i oglądałyśmy jak chłopacy jeżdżą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz